Co zrobić kiedy C-dur nie stroi, dźwięk D jest specjalnej troski a po imprezowe E dominuje? Ćwiczyć, ćwiczyć i… ćwiczyć, co też robiliśmy na kolejnych już, a pierwszych w tym sezonie artystycznym, warsztatach chóralnych, które odbyły się w dniach 3-5 października 2025 roku w Szczyrku. Pierwotnie planowane były one w Ustroniu, gdzie przygotowywaliśmy się wiosną m.in. do występów w konkursie w czeskim Ołomuńcu. Jednak w ostatniej chwili naszą rezerwację anulowano (ośrodek został sprzedany) i jako chór stanęliśmy przed nie lada wyzwaniem tj. znalezieniem na tzw. cito innego miejsca na jesienne warsztaty. Dzięki szybkiej reakcji Zarządu, w imieniu którego poszukiwaniem nowego miejsca zajął się Andrzej, mogliśmy przeprowadzić warsztaty w Szczyrku w zaplanowanym, październikowym terminie. Miejsce było nowe i wyzwanie jakie postawił nam maestro Łukasz było z tych dotąd dla nas nieznanych. No bo wskażcie proszę chór, który w swoim repertuarze ma utwory napisane specjalnie dla niego na wyjątkowy instrument, który praktycznie nie występuje we współczesnych orkiestrach? A tak stało się w przypadku Klastra. Dwa wyjątkowe, niezwykle emocjonalne utwory, na instrument o wdzięcznej nazwie Fale Martenota napisał członek naszego chóru, wice maestro Jacek. Z kolei na wspomnianym wyżej instrumencie (jego własnym) gra także nasz klastrowy kolega Michał. Utwory napisane na Fale Martenota stanowiły oś naszej warsztatowej pracy. Ale nie tylko nad nimi pochylaliśmy się podczas warsztatów. Wydawało się, że wiele naszych pozycji
repertuarowych mamy „rozśpiewanych od A do Z”. Nic bardziej mylnego, o czym przekonaliśmy się, kiedy kilka z nich na nowo „rozczytała” i pokazała nam, że dobre może być jeszcze lepsze, pani profesor Krystyna Krzyżanowska-Łoboda (prywatnie mama naszego maestro Łukasza). Jej obecność na warsztatach była nieoceniona. Swoim profesjonalizmem, doświadczeniem, charyzmą i poczuciem humoru pokazała nam czym jest śpiew a w szczególności śpiew chóralny. Sądzę, że dla wielu z nas czas spędzony z panią profesor stał się inspirujący a otrzymane od niej wskazówki nie tylko zapamiętaliśmy ale i wprowadziliśmy na stałe do wykonywanych przez nas utworów.
Warsztaty to nie tylko praca nad nowymi lub udoskonalaniem starych utworów. To również czas wolny od ćwiczeń, przeznaczony na rozmowy, wspólne śpiewanie piosenek w ramach rozrywkowego karaoke, grill czy… obchodzenie czyichś okrągłych urodzin. Tym razem naszą solenizantką była Asia P-K, nasza wice prezes. Zwyczajowo była zrzutka na prezent (niech ta koniczynka przynosi Ci, Asiu, szczęście!) i spersonalizowana piosenka. W niej dzięki uzyskanym informacjom (mamy niezłą wywiadownię – dzięki Quna) i talentowi tekściarskiemu (ukłony dla Grażyny wspomaganej przez Magdę C.) powstała piosenka, która wzruszyła obdarowaną. Wzruszenie tym bardziej wskazane bo słowa zawarte w zwrotkach i refrenie przypomniały jej aktywny udział przy tworzeniu Klastra (Dziuma, ty matko założycielko wiesz, że bez ciebie to ani, ani…).
Pracowaliśmy intensywnie (brawo My!), wzruszaliśmy się pojedynczo i grupowo (Jacek dziękujemy za świetne utwory), podziwialiśmy niezwykłe brzmienie Fal Martenota (Michał twoje granie to było coś wyjątkowego), śpiewaliśmy jeszcze lepiej (pod Twoją batutą Łukaszu mimo, że po imprezowe E trochę dominowało, sorry!), mieliśmy komfort pracy (to Wasza zasługa Adamie i Andrzeju), przeżyliśmy wyjątkowe chwile w małych grupach śpiewaczych (serdecznie podziękowania za obecność i bezcenne uwagi ze strony pani profesor). Jesteśmy niesamowici. Wszyscy, bez wyjątku.
Wincenty Bryński

