Klaster to chór, który nie boi się podejmować wyzwań. Mógłby być zespołem, który np. dobrze lub bardzo dobrze śpiewa utwory wykonywane także przez inne chóry. Jednak dzięki temu, że wśród nas mamy świetnego dyrygenta (mimo młodego wieku już z charyzmą), kompozytora (tworzącego m.in. tylko dla nas) czy unikatowego instrumentalistę (ondystę grającego na falach Martenota), byliśmy w stanie zaśpiewać wyjątkowe koncerty. Premierowy, gdzie publiczność usłyszała Dyptyk Jacka Gałuszki w wykonaniu naszego chóru dyrygowanego przez maestro Łukasza Łobodę, z towarzyszeniem fal Martenota, na których grał Michał Bera, zaprezentowaliśmy w Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu 16 listopada. Drugi i zarazem zamykający projekt, na który dostaliśmy dofinansowanie z Urzędu Miasta Zabrze, zaśpiewaliśmy w minioną sobotę, 6 grudnia w kościele pw. św. Józefa w Zabrzu. Napisanie utworów na chór i fale Martenota oraz ich wykonanie z udziałem licznej publiczności (w kościele słuchało nas ok. 200 osób) było tak dla nas jak i dla publiczności nie lada przeżyciem. Koncert rozpoczęliśmy od prośby by świat wreszcie przestał ranić. Dalej była refleksja nad życiem i jego kruchością. Na końcu zaś była cisza. Publiczność, podobnie jak my, weszła głęboko w zaproponowaną przez nas stylistykę wieczoru. Szczególnie Dyptyk przechodzący od lamentu do rytuału nie pozostawił nikogo obojętnym. Gdy wybrzmiała wspomniana wyżej cisza, usłyszeliśmy oklaski. Na takie przyjęcie naszego koncertu liczyliśmy i nie zawiedliśmy się. Ten koncert, jak i ten poprzedni pokazał, że jesteśmy chórem, który podobnie jak kobieta pracująca (z kultowego serialu telewizyjnego „Czerdziestolatek”) żadnej pracy się nie boi. Nasza nad Dyptykiem z falami Martenota pokazała wszechstronność i otwartość chóru na nowe wyzwania. Projekt zakończony, portfolio Klastra jest bogatsze o nową pozycję. Czyli kolejny sukces!
Wincenty Bryński

