Piekary Śląskie, Jarmark Bożonarodzeniowy, 14 grudnia 2025 r.; Gliwice, Klub Mrowisko Politechniki Śląskiej, 18 grudnia 2025 r.; Sala prób Klastra, Zabrze, ul. Wolności 416, 20 grudnia 2025 r.; Świerklaniec, Dom Kawalera, 26 grudnia 2025 r.
Pracowity grudzień Klastra
Oj, naśpiewaliśmy się w grudniu, naśpiewaliśmy! Wiadomo, ostatni miesiąc roku to dla chórów czas koncertów kolędowych. Zanim jednak zaprezentowaliśmy się w takim repertuarze był występ, nazwijmy to przejściowy. Dla przypomnienia trzeba dodać, że o pierwszym grudniowym koncercie, który odbył się 6 grudnia (śpiewaliśmy wtedy dwa autorskie utwory napisane na Fale Martenota) już pisałem wcześniej. Teraz czas na kolejne. Wspomniany występ, ten tzw. przejściowy, miał miejsce 14 grudnia w Piekarach Śląskich na Jarmarku Bożonarodzeniowym. Tutaj, w kameralnej obsadzie kilkunastu chórzystów, powtórzyliśmy nasz występ z 17 października z okazji jubileuszu orkiestry dętej KWK Sośnica. Była to wiązanka pieśni śląskich śpiewana z chórem Harmonia Polonia z Piekar Śląskich i właśnie z tą orkiestrą dętą. Jako, że był to czas tuż przedświąteczny publiczności zaproponowaliśmy kilka kolęd. Ot, takie dwa w jednym.
Z kolei w klimat świąteczny, typowo kolędowy, wprowadziliśmy 18 grudnia wszystkich, którzy przyszli na koncert kolęd i pastorałek w gliwickim Klubie Mrowisko. Tam na co dzień swoje próby i występy ma zaprzyjaźniony z nami Akademicki Zespół Muzyczny Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Na ich zaproszenie zaśpiewaliśmy, można by powiedzieć jako saport, kilka kolęd z naszego Klastrowego repertuaru. Potem oni, jako gospodarz wieczoru, zaprezentowali się w swoim kolędowym repertuarze. Śpiewał chór żeński, chór mieszany a akompaniował im zespół instrumentalny, wszyscy występujący pod egidą AZM-u. Na zakończenie koncertu, na scenie obok wspomnianych wyżej chórów i orkiestry dołączyliśmy my czyli chór Klaster, by wspólnie zaśpiewać kolędę „Z narodzenia Pana” w opracowaniu kompozytora Jacka Gałuszki, naszego chórzysty. Zanim doszło do tego wspólnego wykonania wydarzyło się coś co nie do końca można było przewidzieć, ale się stało. Scena, na której występowaliśmy miała swoją świąteczną scenografię z choinką w roli głównej. W pewnym momencie stała się ona takim elementem przedstawienia jak przysłowiowa strzelba wisząca na ścianie, która w którymś momencie musi wystrzelić. I „wystrzeliła” ale nie ona ale nasz chórzysta Janek B., który energicznie wchodząc na scenę potknął się o leżące pod nią prezenty i runął na nią. Uratował go… pluszowy miś siedzący pod nią (zamortyzował niejako upadek) i oczywiście inni koledzy, którzy postawili go na nogi. Nikt na szczęście nie ucierpiał. Na choince nie stłukła się żadna bombka, miś wrócił na swoje miejsce a Janek wraz z innymi zaśpiewał ostatnią tego wieczoru kolędę.
Dwa dni potem, 20 grudnia, powtórzyliśmy ten „mrowiskowy” koncert w naszej sali prób w Zabrzu. Tutaj kolejność wykonywania kolęd była odwrotna. Saportem byli nasi goście czyli AZM a my jako gospodarz wieczoru zaśpiewaliśmy cały koncert kolędowy. Między śpiewem AZM-owskich chórów i Klastra dla publiczności przygotowaliśmy niespodziankę. Był to przerywnik poetycki, gdzie swoje autorskie wiersze o Bożym Narodzeniu recytowała nasza chórowa koleżanka, Marysia Herman. Po wspólnym wykonaniu kolędy „Z narodzenia Pana” zaprosiliśmy wszystkich obecnych na naszym koncercie do wspólnej biesiady przy cieście z kawą i herbatą.
Na zakończenie naszego grudniowego kolędowania, 26 grudnia (w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia) wystąpiliśmy, na zaproszenie Stowarzyszenia „Wrazidlok”, w Domu Kawalera w Świerklańcu. Tam dwukrotnie (o 16.00 i o 18.00) zaśpiewaliśmy nasz kolędowy repertuar. Na miejscu okazało się, że uczestniczymy w swego rodzaju artrystycznym performensie, którego autorem był prezes Stowarzyszenia „Wrazidlok”, Łukasz Zimnoch. Nasza oprawa muzyczna w połączeniu ze słowem na czas Bożego Narodzenia wygłoszonym przez prezesa Zimnocha, znalazła uznanie wśród publiczności. Ta chętnie wraz z nami śpiewała kolędy.
Tak więc efektownie zakończyliśmy grudzień. Ale przed nami kolejne kolędowe koncerty. Okazuje się, że w tym sezonie artystycznym, ten repertuar naszego chóru będzie mocno wysłyszany. Taka „gęstość” występów nie jest przypadkowa bo musimy się wyrobić z nim do 2 lutego. Wtedy to zgodnie z kalendarzem liturgicznym przestajemy je śpiewać. Odłożone muszą poczekać do…kolejnego Bożego Narodzenia.
Wincenty Bryński

